Archive for the ‘Moje wypociny’ Category

h1

Widziałem je! Stało się!

7 styczeń 2008
Stałą się rzecz niebywała. Widziałem dziewczynę w oficerkach. Może nie do końca na ulicy, bo na placu składu materiałów budowlanych.Miała na oko z 20-22 lata. Ubrana w czarną pikowaną kurkę zakrywająca pupę, do tego ciemnogranatowe jeansy wpuszczone w kozaczki przypominające na pierwszy rzut oka oficerki. Z kozaczków wystawało może z 5-6 cm błękitnych skarpetek.
Auto miały zostawione kawałeczek za biurem. Jak wysiadła po prostu nie mogłem oderwać od niej wzroku. Szła dumnie rozchlapując butami lekko roztopiony śnieg. Pomyślałem sobie - na pewno ma skórzane te oficerki, bo kałuże ominęła. Co nie zmienia faktu, że jej matka szła krokiem zająca przeskakując w czułenkach przez grudy śniegu. Specjalnie poczekałem aż wyjdą z biura, żeby mieć okazje jeszcze raz zaobserwować wspaniałą dziewczynę w jakże doskonałych butach. Musiałem być cierpliwy bo wyszły dopiero po 40 minutach.
Dziewczyna trzymała w ręce jakiś kwit. Od razu spracowałem, że pójdzie z nim na magazyn. Moja wyobraźnia pracowała szybko. Na środku placu jest breja składająca sie w znacznej części z wody, w mniejszej z topniejącego śniegu. I myślę sobie - albo przejdzie przez to, albo podjedzie sobie autem. No i czekam na rozwój wypadków. Matka poszła do auta, a dziewczyna szybkim krokiem skierowała się do magazynu. Idąc marszem rozchlapywała breje niekiedy nawet na dwa metry. Gdy doszła do największej kałuży, byłem ciekaw czy jednak obejdzie ją dookoła, ale ona nie, twardo w wodę. Szła troszkę wolniej, w sięgającej jej do połowy wysokości butów lodowatej wodzie. Sądzę, że nawet nie podejrzewała jak lodowata może być ta woda. Stopy miała doskonale zabezpieczone. Wysokie, na 90% wyściełane w środku oficerki prawdopodobnie z firmy Aigle. Do tego wysokie skarpety. Żadna kałuża nie powinna jej przeszkodzić w dotarciu do celu. Doszła do magazynu, dała magazynierowi kwit. W tym czasie jej matka podjechała autem pod magazyn.
Dziewczyna jednak nie wsiadła do samochodu tylko wyciągnęła sobie papierosa. Stałą przed magazynem pociągając sobie co jakiś czas. Wtedy też zauważyłem, że miała błękitne skórzane rękawiczki. A ja nadal nie mogłem się napatrzeć na jej stopy. A ona tak jak by od niechcenia pokopywała sobie butem w kupkę śniegu. Kilkakrotnie trafiła na jakieś miękkie miejsce tak, że jej bucik wbił się aż do pięty. A te gródki śniegu co odpadły z kupki zaraz skrzętnie zamieniała w rozdeptaną breję. Cudowny widok. Nadeptywała na śnieg i ruchem podobnym do gaszenia papierosa zamieniała do w chlapę.
Moja radość nie trwała długo, przyszedł magazynier, dał jej jakąś małą paczuszkę. On wzięła ją i podeszła do samochodu. Pech, albo raczej szczęście chciało, że przed bagażnikiem stała woda. Ale jej to nie przeszkadzało. Weszła w nią bez wahania. Woda ledwo co zakryła jej kostki. Otwarła bagażnik i wrzuciła pudełko. Zamknęła bagażnik. I zaraz wyrzuciła w tą wodę papierosa. I tak jakby odruchowo mocno go przydepnęła, że aż woda ochlapała jej drugą nogę pod kolana. Coś tam sobie chyba zaklnęła i wsiadłą do auta. I tyle co ją widziałem. Ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś takiego mnie spotka.
Może inne “krajowe” dziewczyny uświadomią sobie, że nie warto przemaczać sobie stóp w adidasach albo jakiś innych butach. Jest teraz tyle kolorowych i wzorkowatych kaloszy. Może one będą kiedyś “trendy”??
No i nie licząc wyglądu, mają jeszcze inne praktyczne zastosowanie. Choćby takie jak podczas dzisiejszej odwilży.
h1

Jak to jest lizać komuś buty

30 listopad 2007

Jakoś tak się stało, że buty zajmują w moim życiu dość dziwne miejsce. Sam nie wiem dlaczego. Może dlatego że kojarzą się z siłą i władzą ?? Zawsze ciekawiły mnie “przysłowia” ludowe jak np. wejść w czyjeś życie z butami, podeptać czyjąś godność czy mieć męża pod pantoflem. Sądzę, że to jak dziewczyny “używające” butów też mają wpływ na moje postrzeganie świata. Kiedyś, gdy jeszcze chodziłem do liceum często podziwiałem różnice między butami wysokimi a niskimi. Weźmy sobie jeden z moich ulubionych przykładów. Idą sobie dwie dziewczyny, jedna w czarnych skórzanych wysokich kozaczkach i sukience, a druga w sportowych butach i adidasach. Jest sima, wszędzie leży pełno śniegu. I ta w kozaczkach mówi - chodźmy tędy, będzie bliżej. Druga protestuje - ale tam jest śnieg. Pierwsza na to - co ty śniegu się boisz? i złapała za rękę tą w adidasach i gwałtownie wciągnęła ją w śnieg. Przeszły parę kroków i śnieg sięgał już im do połowy łydki. Było tam dobrze ponad 20 centymetrów śniegu. Ta w kozaczkach sprawnie pokonywała zaspę nie wyciągając nóg ze śniegu tylko brnąc w nim. Natomiast ta w adidaskach szła krokiem zająca.

Sądzę, że takie sceny jak ta opisana powyżej ukształtowały mój pogląd że buty są ściśle związane z dominacją, zwłaszcza że przemoc związana z butami zawsze mnie kręciła. Ot takie niby nic, nadepnięcie na jakiś kamień czy rozdepnięcie jakiegoś robala. Sądzę, że nikt na boso by czegoś takiego nie chciał przeżyć. A w butach przeżywamy to może nieraz i z 30 razy dziennie nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Tak samo jest z niedopałkami papierosów. Ile razy dziennie widzę jak dziewczyna sprawnym ruchem rozciera na miazgę tlącego się jeszcze peta. Sądzę, że na boso nie było by to takie “odruchowe”.

I dziś fotka nawiązująca do przysłowia ludowego - a mianowicie chodzi o lizanie komuś butów. Jeśli są czyste to może większość z was by spróbowała. Ja jednak marzę o czym bardziej ostrym ….

 

h1

Swojskie klimaty.

23 listopad 2007

 

Ahh wspaniały strój do wypasu bydła. Nie dość, że buty ochronią stopy tej dziewczyny przed błotem, łajnem i innymi świństwami to śliczniutki kombinezonik chroni także jej pozostałe części ciała. Po prostu pełna ochrona.

 

Zawsze marzyłem, aby zobaczyć tak ubraną dziewczynę biegnącą jakąś polną błotnistą dróżką. Biegła by sobie truchcikiem po rzadkim błocie sięgającym za kostki. Jej buty upadając w to błoto ochlapywały by jej całe łydki, a może nawet i uda. Oczywiście dziewczyna nie zawracała by sobie głowy takimi szczególikami bo jej stopy i nogi były by zupełnie bezpieczne.